Pages Menu
TwitterRssFacebook
Categories Menu

Posted by on sty 15, 2013 | 15 comments

Dla kogo z was tańczy ona?

Dla kogo z was tańczy ona?

Co jakiś czas w internecie krąży inny muzyczny viral. Wszyscy słuchają, komentują, wstawiają na facebookowe tablice. Ja po doświadczeniach z „Friday”, „Call Me Maybe” oraz „Gangnam Style”, nauczyłem się żeby takie hity omijać z daleka. Bo to nigdy nie kończy się dobrze dla mojej estetyki. Dlatego, gdy zaczęło być głośno o utworze polskiej grupy o nieskomplikowanej nazwie Weekend, wiedziałem żeby nie naciskać przycisku „play”. Błogosławieni nieświadomi. Niestety, wszystko co piękne ma swój koniec.

Otóż, na początku roku mój zakład pracy zorganizował imprezę pracowniczą. Tańce, hulanki, swawole. Z początku DJ nie puszczał fajnych piosenek, więc znajoma postanowiła wziąć sprawy w swoje ręce. Po chwili z radochą obwieszcza że „załatwiła u DJa Ona tańczy dla mnie„. Przepraszam, że co? I się przekonałem, o czym huczał internet.

I po raz kolejny, huczał o bardzo złej piosence. Czy to znaczy że społeczność sieciowa nie potrafi się dzielić niczym dobrym? Że musimy pokazywać wszystkim dookoła „ołmajgad, patrzcie, jakie to beznadziejne!”? Czemu nie dzielimy się dookoła świetną muzyką? O, przepraszam, odbiegłem od tematu. Chociaż zdecydowanie lepiej mi z tym.

„Ona tańczy dla mnie” jest szalenie prostym utworem, zarówno w warstwie tekstowej jak i instrumentalnej. Trwa niecałe 4 minuty (a do teledysku i tak ucięto go o minutę), z czego zdecydowaną większość całości stanowi skandowanie przez wokalistę słów „o-o-o-o”. Nie mi tak sądzić, ale może dlatego że nikt z grupy nie umiał napisać ciut dłuższego tekstu posiadającego więcej niż jedną zwrotkę i 3-krotnie powtarzany refren? Nad melodią też nikt się specjalnie nie wysilał – oparta na trzech powtarzających się dźwiękach. A śpiew wokalisty? Nie wiem czy to tylko moje zboczenie estetyczne, ale z tempem utworu nie klei się to w ogóle. Niech ktoś mi powie, czym się tutaj internet podnieca? Że to jest takie kiepskie? Błagam, oby nie.

Jasne, wiem. To przecież tylko disco-polo. I wcale nie wymagam od tego żadnego większego przekazu słownego, ani solówek wiolonczelowych rodem z „IV Pór Roku” Vivaldiego. Tylko naprawdę chcę pojąć, po co tyle szumu o jeden kiepski utwór (Weekend ma ich naprawdę sporo, wystarczy zajrzeć na ich kanał na YouTube). Czemu nie potrafimy robić wielkiego szału dobrymi piosenkami?

Pozostaje tylko żywić nadzieję, że ten utwór nie podzieli los „Gangnam Style”, i zostanie szybko zapomniany. W końcu 41 milionów wyświetleń nic nie będzie znaczyć, prawda? Prawda?…

(pisane przy min.: My Chemical Romance – „DESTROYA”, The Gathering – „Liberty Bell”, Archive – „Bullets”, i oczywiście przy opisywanym tu utworze)

  • http://czujnym-okiem.pl/ Czujny

    Mało kto się dzieli, ponieważ Polacy cierpią na hejtyzm. Wrzucisz coś fajnego, odkrywczego, to odzew będzie nikły. Albo co gorsza zachowają ten utwór dla siebie ale nie podziękują lajkiem czy nawet w wiadomości (arcyrzadkość, kilka razy mi się zdarzyło). Najlepiej ludzie reagują na utwory znane i powszechnie lubiane (Frorence, Ellie Goulding, Timberlake, Lykke Li), tylko czy o to chodzi? Boję się, że trochę nie ma sensu odkrywać się z uczuciami muzycznymi przed szerszą publicznością. Z drugiej strony, jeśli choć kilka osób nagle przekona się do nowego wykonawcy a nawet gatunku, to może jednak warto? Dlatego szkoda, że tak mało osób przyznaje się potem, że dzięki komuś coś poznała, tak mało osób jest wdzięcznych.
    PS – Archive Bullets, tak jest!

    • http://www.facebook.com/asegPL Arkadiusz Patryk

      Ja tam się chętnie dzielę (no, możecie mieć tego już dooooość, zdecydowanie) i chętnie sprawdzam cudze rekomendacje (o ile, chociaż trochę, trafiają w mój gust). Fakt, ostatnio chyba plugin lasta dla foobara przestał mi działać (a nie mam czasu się tym zająć), ale generalnie „trochę” tych moich scrobbli już jest ;)

    • Maciej Kasica

      I tu pozostaje się cieszyć Bartku, że mamy zupełnie inne podejście do tematu niż zdecydowana większość. Tak btw to trochę kawałków nowych mi się na YT nazbierało. Gotów na kolejną wymianę na TT? :D

      • http://www.facebook.com/asegPL Arkadiusz Patryk

        A może warto by to było w postaci jakiejś notki na blogu? Twity zaraz zginą przecież, a nie każdy czyta TT na bieząco.

        • Maciej Kasica

          Jest na to już jakiś plan.

      • http://czujnym-okiem.pl/ Czujny

        :) Gotów Maćku!

        • Maciej Kasica

          To w takim razie szykuj się. Nie znasz dnia, ani godziny. ;)

  • http://koras.pl/ Orest Hrycyna

    Karolu, nie rozumiem twojego oburzenia. Jako muzyczny koneser możesz słuchać cokolwiek Ci się podoba i co jest warte Twojej uwagi. Ale oprócz Ciebie jest jeszcze kilka milionów innych ludzi w tym kraju, którzy po 10 godzinach w kopalni, na zmywaku, za ladą itp. wracają do domu i mają gdzieś co jest dobre – ważne, żeby wpadało w ucho. To musi być proste, rytmiczne i z nieskomplikowanym tekstem, żeby można było to zaśpiewać wracając wężykiem z klubu o 5 nad ranem. Ta piosenka nie jest żadnym niuansem, co kilka lat pokaja wię jakiś ‚hit’, który na stałe zostaje wpisany we wszystkie dyskoteki, wesela i potańcówki.

    Przecież nikt Ci nie każe tego słuchać codziennie, a raz do roku wytrzymasz ;)

    „To przecież tylko disco-polo” tylko? połowa gatunku, który szumnie zwie się w naszym kraju pop to jest disco-polo, większość wakacyjnych hitów, które dostarczane są nam z zachodu to disco-polo, ale nikt im tego nie wypomina, bo oni śpiewają po angielsku i zarabiają na tym miliony.

    „Czemu nie potrafimy robić wielkiego szału dobrymi piosenkami?” zdefiniuj pojęcie dobrej piosenki. Dla każdego jest to co innego i tak naprawdę dopiero za 20 lat będziesz wiedział czy dana piosenka lub zespół jest dobry.

  • http://www.facebook.com/tomek.nadolny Tomek Nadolny

    Podoba mi się, to co słuchałeś w trakcie pisania ;-)

  • GosiaRybakowska

    Kultura ma to do siebie, że rozciąga się na obszary schlebiające gustom chyba każdego możliwego odbiorcy. Czasem mam wątpliwości, czy niektóre z tych areałów można wciąż nazwać kulturą – powstrzymuję się zazwyczaj od sądu, wyłączam, idę dalej. Ale rozumiem Twoje ubolewanie. Rozumiem Twoją niechęć do tego, co opisujesz – czuję podobnie. Wiem jednak, że nie jestem już w stanie zmienić świata i wyplenić tego badziewia ze świata dookoła siebie. :/

  • Maciej Kasica

    Brawa za poświęcenie. :)

  • rozczochrany

    Mnie także przerażenie ogarnia jak słucham tej piosenki, nigdy nie dałbym rady posłuchać jej dwukrotnie, ale… dajmy ludziom mieć swoje zdanie, swoje preferencje, rozumiem że Tobie czy mnie owa piosenka może się bardzo nie podobać, ale dlaczego życzysz jej tak źle? Są ludzie którzy lubią tego typu muzykę, identyfikują się z nią, sprawia im ona radość, takim wpisem ich obrażasz, w dodatku w sposób, gdzie oni prawdopodobnie nigdy nie będą mogli się obronić, bo ze względu na zainteresowania muzyczne nigdy na taki blog nie trafią.
    Szanujmy innych ludzi, to nie gimnazjum gdzie szufladkowało się ludzi ze względu na ubiór i muzykę… ty jesteś dresiarz i wieśniak bo słuchasz disco polo, a ty brudny, zawszony metal bo słuchasz rocka, a ty blachara bo masz miniówę, mocny makijaż i słuchasz britnej spirs ;)

    Spokojnie Karolu, fajny tekst spłodziłeś, ale jak dla mnie proszę o mniej hejtu :-)

    • Kiwdziu

      Hejt to strasznie mocne słowo, jak dla mnie. Hejter nie uzasadnia niczym swojej opinii, tylko mówi „nie podoba mi się, niech zdycha”. Żadnego uzasadnienia, żadnej logiki wypowiedzi. To delikatna różnica.

      • rozczochrany

        dobra, może hejt to niewłaściwe słowo, ale chyba wiesz o co mi chodzi

  • http://www.facebook.com/autobuszpiekielbram Jakub Bocian

    Wskaźnik wiary w ludzkość jednak nieco mi podskoczył, kiedy 8 stycznia otworzyłem Fejzbuka, Tłitera i inne i nie było tam ani słowa o Weekendzie, PSY czy innych. Za to wszystkie streamy, walle itp. zasypane jednym nazwiskiem: Bowie, Bowie, Bowie, Bowie…

    Może jest jeszcze nadzieja:P